Mam problem. Problem ten z pewnością mieli wszyscy ci, którzy pierwszy raz planowali swoją większą wyprawę motocyklową – nie inaczej jest w moim przypadku. Mój motocykl (Hornetka) z racji tego że jest motocyklem stricte miejskim nie oferuje zbyt wielkich możliwości montowania dodatkowych stelaży bocznych. Zastanawiam się także nad kupnem kufra centralnego, który jest na tyle pakowny, że powinien okazać się strzałem w dziesiątkę przy planowanej podróży. Koszty trochę jednak zniechęcają do takiego rozwiązania (minimum 1.000 zł). Prawdopodobnie spakuję się w torbę typu rollbag, zamieszczoną na tylnej kanapie pasażera, która przymocowana będzie specjalnymi linkami mocującymi. Torba o pojemności ok. 50 litrów wraz z torbą typu TankBag, powinny dać radę. TankBag to specjalna torba, którą montuje się na bak motocykla, której mocowanie odbywa się za pomocą specjalnym magnesów. Bez wątpienia, takie rozwiązanie jest bardzo funkcjonalne podczas dłuższych wyjazdów motocyklowych. Jest to miejsce na najważniejsze rzeczy i dokumenty, do których chcemy mieć ciągły dostęp. Wygląda zatem na to, że akcesoria niezbędne do tego, aby zapakować się na planowaną podróż już są. Teraz jeszcze wybór właściwego monitoringu GPS, dzięki któremu lokalizacja GPS pojazdu będzie w 100% poprawna. Już nie mogę się doczekać 1 czerwca.

Mam bilet! Teoretycznie w dzisiejszych czasach, rezerwacja jakiegokolwiek biletu, na jakikolwiek termin nie stanowi większego problemu. Nie mniej jednak jeśli chcemy zaoszczędzić na rezerwacjach, musi się sporo nagłowić jaką opcję wybrać. Do wyboru miałem możliwość zarezerwowania promu bezpośrednio na stronie internetowej przewoźnika lub u polskich pośredników (znalazłem dwóch, którzy oferują sprzedać biletów na korsykę). Po analizie cen i uwzględnieniu łatwości w komunikacji zdecydowałem się na polskiego pośrednika. Fakt faktem, całość wyniosła mnie raptem 5 euro więcej (około), nie mniej jednak PL support telefoniczny w przypadku realizacji zamówienia, okazał się bez cenny. Po zrealizowaniu płatności otrzymałem na adres mailowy voucher, ID zamówienia i niezbędne informacja dzięki którym moje dane będą zweryfikowane i możliwe będzie płynięcie promem. Warto nadmienić, iż ceny promów w weekend, bywają zawrotne – wszystko zależy także od godzin, w których zamierzamy płynąć. Finalnie zdecydowałem się na prom 3 czerwca, wypływający o wczesnych godzinach rannych z Livorno. Dzięki temu zaoszczędziłem ok 15 euro. Będę miał zatem 2 dni, aby dostać się na włoskie wybrzeże. Mam nadzieję, ze się nie spóźnię…

O swoim niełatwym wyborze pisałem już w poprzednim poście. Mam nadzieję, ze francuska wyspa z perspektywy czasu okaże się dosłownym strzałem w dziesiątkę i idealnym wyborem! Trochę problemowa wydaje się być rezerwacja promu. A może nie tyle co jego sama rezerwacja, ale decyzja – skąd płynąć? Na Korsykę mogę dopłynąć z 3 miejsc, które realnie biorę pod uwagę. A mianowicie Livorno, Savona oraz Genua. Najbliżej będzie Savona, nie mniej jednak to Livorno oferuje najwięcej połączeń przed rozpoczęciem sezonu, a przypomnijmy że start podróży planuję na 1 czerwca. Koszty promów nie są małe. Mimo że rejs trwa 4h i czas jego trwania jest jedynie wynikiem wlekących się promów, za ów przyjemność przed sezonem zmuszony będę zapłacić ok 100 euro. We wcześniejszych miesiącach z wyłączeniem weekendów ceny wahają się od 70 do 80 euro. Jako że czerwiec stanowi początek sezonu, to i ceny windowane są w górę. Jeśli chcę, być pewien tego, że będe miał miejsce na promie, muszę już teraz dokonać rezerwacji promu. Do wyboru mam dwóch przewoźników – włoskiego oraz francuskiego. Gdy tylko załatwię kwestię promu – z pewnością zabiorę się za planowanie trasy i poszukiwania bazy noclegowej…

Wiem, wiem wiem! Ani Balaton, ani Lazurowe Wybrzeże, żadne jeziora, góry – stawiam zdecydowanie na francuską wyspę – Korsykę. Piękne krajobrazy, najpiękniejsze w Europie plaże, wysokie góry – czego chcieć więcej? Świetna trasa biegnąca przez niemieckie alpy i prom w genui lub livorno. Teraz wiem, że na Korsyce, moge zobaczyć coś nowego, coś innego, coś czego jeszcze nie widziałem na dotychczasowych turystycznych wojażach. O to mi właśnie chodziło! Wyspa nie jest tania, jak i zresztą cała Francja, ale w sieci znajdziemy ogrom opinii że z pewnością jest to miejsce warte swojej ceny. Piękna plaża w Boniffacio, klasyczna Bastia i nowoczesne Ajjacio będą stanowiły punkty docelowe na wyspie, gdzie planuję spędzić nieco więcej czasu. Wyjazd planuję dokładnie 1 czerwca (wyjazd z polski). Trasy dokładnej jeszcze nie planowałem, nie mniej jednak to wydaje się być najbardziej przyjemną rzeczą :-) Urlop i podróż zajmie mi około 10 do 12 dni – w zależności od tego czy trasę tam i z powrotem, dam radę przejechać w dobę. Jazda na motocyklu do lekkich nie należy, więc z pewnością dojeżdzając od promu w livorno będę musiał zdecydować się na dodatkowy nocleg po drodze. W każdym razie … Korsyko – nadchodzę!

Analizując wczoraj mapę, zupełnie przypadkowo natknąłem się na wielki zbiornik wodny. Węgierki Balaton – mówi to coś wam? Popularny kierunek wśród głównie mieszkańców Węgier, niekiedy Czech, rzadziej Polski. Z mojego punk zamieszkania to w zasadzie około 700 kilometrów. Ogrom atrakcji turystycznych nad samym jeziorem, możliwość uprawiania sportów wodnych i całkiem niezła pogoda nastrajają do wyjazdu w te rejony. Dość pokaźna baza noclegowa sprzyja nieplanowanym wyjazdom, a zatem bez wcześniejszej rezerwacji, z powodzeniem powinienem znaleźć nocleg na miejscu. Całe jezioro w szczycie sezonu wydaje się być jedną wielką imprezą, przepełnioną rzeszą młodych ludzi. Osoby chcące spokoju i wypoczynku, uznając na urlopach typową rekreacje, również powinny znaleźć coś dla siebie. Na Węgrzech nie powinny także ucierpieć zasoby mojego portfela. Ceny są naprawdę przystępne. Oczywiście o jakiejkolwiek egzotyce nie ma w tym wypadku mowy, ale słoneczne kąpiele w ciepłym i względnie czystym jeziorze to bez dwóch zdań fajna sprawa. A może przed wyjazdem numer 1 tego sezonu, trasa nad balaton w weekend majowy? Tylko pytanie, czy podczas majówki coś tam się dzieje? No właśnie…